No cóż... ciuchy z "lumpa" to jakaś połowa całej mojej szafy. Przyznaje się bez wstydu a wręcz z dumą. Każdy, kto był wie, o co chodzi. I ta radość, kiedy znajdujesz na wieszaku coś niepowtarzalnego, istną perełkę zanim kilkanaście rąk obok zdąży ją chwycić. No niestety, liczy się refleks i fart. I kasa kasa kasa! Jeśli właściciele nie przestaną podnosić cen za kilogram to na asortyment ich sklepów będzie stać tylko elitę. 100zł to JEST PRZEGIĘCIE i doprawdy mija się z powołaniem second handów. Zastanawiam się za ile można kupić wór używanych ciuchów w magazynie Armii Zbawienia... Oh pewnie 50 razy taniej niż za siateczkę z lumpa koło mojego domu.
Mogę tylko tupać nogą, zgrzytać zębami i z bólem serca odwieszać upatrzoną zdobyć, bo mnie na nią nie stać xD hahaha
Ostatnie zdobycze:
 |
| H&M /Za tę marynarkę skłonna byłabym sprzedać własną nerkę, gdybym jakimś cudem nie miała w portfelu 5 dych ;) |
|
|
 |
| TOPSHOP oversize |
 |
| Asos /nowa z metką |
 |
| TOPSHOP |
 |
| Fransa / znaleziona przez absolutny przypadek <3 |
 |
| Lindex |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz